Kategorie: Wszystkie | Czytelnia
RSS
poniedziałek, 05 listopada 2007
Vermeer i NYPD cz.1
Dzisiejsza historia zaczyna sie jak powiesc w stylu "Kodu daVinci" bo jej bohaterami sa detektywi, ktorzy uzywaja arcydziel sztuki malarskiej do rozwiazywania przestepstw. Frick Collection w Nowym Jorku stworzylo intersesujacy i oryginalny program dla policji: ogladajac obrazy El Greco, Belliniego czy Vermeera swiezo upieczeni nowojorscy kapitanowie, cwicza na obrazach wielkich mistrzow swoj zmysl obserwacji i analityczne umiejetnosci.
sobota, 03 listopada 2007
Rabuś z "Subway'a"

Nielatwe jest zycie rabusia w dzisiejszych czasach. Media  bombarduja nas taka iloscia okropności ze mozna sie na nie kompletnie uodpornic i rabuś naprawde musi sie starac aby w czasie napadu wygladac przekonywujaco i brzmiec groznie. Chyba jednak takze dzisiejsi rabusie nie ci co dawniej o czym przekonal sie pewien aspirujacy przestepca,  ktory postanowil obrabowac kase baru kanapkowego sieci "Subway". Po zażądaniu pieniedzy, ku swemu zaskoczeniu uslyszal od kasjera proste i zdecydowane: "nie!" Zbitemu z pantalyku bandycie, zaskoczonemu takim obrotem sprawy nie pozostalo  nic innego jak salwowac sie ucieczka.  Upokorzony porazka, nie zrezygnowal jednak z napadu i pol godziny pozniej wkroczyl do innego "Subway'a" z twardo postawionym żądaniem:  "pieniadze albo zycie!"
W tym przypadku plan poczatkowo przybral wlasciwy obrot, bo mocno przestraszony pracownik baru natychmiast rzucil sie w strone kasy by spelnic
żądania. Zrobil to jednak zbyt gorliwie bo kasa po prostu zaciela sie  i nie dalo sie jej w zaden sposob otworzyc. Rabus ponownie musial dac drapaka. Kompletnie zdesperowany ale wciaz żądny pieniedzy i zemsty, wyruszyl w strone  nastepnego baru z sieci "Subway" i tu zdenerwowany poprzednimi porazkami bez ceregieli dal po glowie kasjerowi, by w ten sposob przekonac go  do wspolpracy. Uderzyl jednak troche za mocno i kasjer lekko zamroczony osunal sie na podloge. Mimo prob zlodziej nie byl w stanie sam otworzyc kasy.
Wsciekly  rozejrzal sie  po sali baru i dotrzegl w niej jedynego  jedzacego kanapke klienta. Podszedl do niego i  za
żądal portfela, na co klient nie przerywajac jedzenia odpowiedzila po prostu......: "nie!"
Kompletnie  zalamanemu rabusiowi nie pozostalo  nic innego jak znow z pustymi rekami, w pospiechu opuscic lokal.

napad

15:22, raritan
Link Komentarze (4) »
środa, 31 października 2007
Lewe L-4
Sposobow na zarobienie pieniedzy na dobra sprawe jest tyle samo ilu jest ludzi ktorzy o te pieniadze zabiegaja, ale niektorzy znajduja bardzo oryginalna droge do tego by zdobyc niezbedne im fundusze. W koncu przeciez ludzka pomyslowosc nie zna granic.
Pewien przedsiebiorczy czlowiek z Oklahomy zalozyl firme pod nazwa: Towarzystwo Usprawiedliwionej Nieobecnosci, gdzie za okreslona kwote mozna nabyc wszystko to, co jest niezbedne aby uzasadnic brak naszej obecnosci w  miejscu, w ktorym z roznych powodow oczekiwano nas a nie chcielismy sie tam pojawic. Mozna wiec zakupic w TUN falszywe zaswiadczenie z sadu czy zwolnienie od lekarza  i nie stawic sie na  naradzie, w szkole albo w sadzie np. na rozprawie za naruszenie przepisow ruchu drogowego. Pewna mieszkanka NJ, ze wzgledu na ten ostatni powod okazala sie w sadzie takim nabytym w Oklahomie usprawiedliwieniem. Niestety wnikliwy sedzia odkryl, ze ma do czynienia z falsyfikatem i pomyslowa pania natychmiast aresztowano, bo uzywanie  tego typu dokumentow jest w NJ karalne..
18:02, raritan
Link Komentarze (9) »
wtorek, 30 października 2007
Slubne zdjecia
Jim Wagner z Mansfield, Ohio skonczyl wlasnie 80 lat i uznal ze powoli czas wycofac sie z zawodu i udac sie na zasluzona emeryture. Wagner przez wiekszosc swego zycia byl fotografem weselnym. Porzadkujac tysiace zdjec, ktore nazbieraly sie w jego studiu przez lata jego pracy, nieoczekiwanie natrafil na album slubny dwojga, wowczas 19-latkow - Karen i Marka Cline’ow. Mloda para brala slub w.... 1980 r. i nie byla w stanie zaplacic 150$ za ten wlasnie album, ktory utknal  w pudle u Jima Wagnera.  Fotograf postanowil odnalezc nowozencow i po 27 latach wreczyc im album, ktory przechowywal tak dlugo    - w prezencie. Poszukiwania  nieoczekiwanie zakonczyly sie szybkim sukcesem,  gdy okazalo sie ze pani Cline  pracuje w jednej z restauracji w Mansfield. Album ze slubnymi zdjeciami okazal sie dla niej duzym wstrzasem. Jedyna pamiatka z jej slubu bylo do tej pory niewielkie, niezbyt wyraznie zdjecie  z Polaroidu zrobione przez przypadkowa osobe.
Mimo, ze Jim Wagner nalegal aby album zostal przyjety jako spozniony prezent, zalana lzami i chlipiaca pani Cline, bez slowa wypisala czek na 150 $ wyrownujac tym samym zalegle rachunki.
12:46, raritan
Link Komentarze (5) »
piątek, 26 października 2007
Wybory

Wybory rzadza sie prawami, ktore nie zawsze da sie wytlumaczyc w jasny i logiczny sposob - mimo to, z pewnoscia warto je poznac. Na uniwersytecie w Princeton (NJ) przeprowadzono doswiadczenie, ktore polegalo na tym, ze pokazywano studentom 2 fotografie przedstawiajace pare walczacych ze soba  kandydatow w odbytych juz wczesniej wyborach do roznych wladz: - od miejskich po stanowe. Studenci nie znali wyniku wyborow a ich zadaniem bylo okreslic wylacznie na podstawie wygladu kandydatow, kto te wybory wygral. Wyniki doswiadczenia pokazaly, ze studenci wskazywali realnego zwyciezce w ponad 70% przypadkow.
Ciekawe czy z podobnym prawdopodobienstwem okresliliby oni zwyciezce w ostatnich wyborach w Polsce.... :)))

tuskaczynski

07:33, raritan
Link Komentarze (14) »
czwartek, 25 października 2007
Fly SUX

Jesli w Stanach okresla sie cos slowem sucks to znaczy, ze to cos jest po prostu do d.... Wlasnie takie. :))
Porty lotnicze dla wygody oznacza sie trzyliterowym kodem, utworzonym w skomplikowany sposob, znany chyba tylko elicie transportu lotniczego. Port lotniczy w Sioux City, Iowa, oznaczono kodem SUX, co przy wymowie brzmi identycznie jak sucks.
logo sc Przez lata wladze Sioux City staraly sie zmienic ten kod by ludzie  nie musieli latac do d.... No wlasnie... Starania te jednak nie przyniosly pozadanego skutku mimo ze zaproponowano miastu alternatywe, ktora byl skrot: GAY :).banner
Wobec tego zarzad miasta  kompletnie zmienil taktyke, tym razem uznajac, ze latanie do d.... ( no wlasnie ) jest niebywala atrakcja i umiescily slogan: Fly SUX ( lataj do d.... ) na koszulkach i czapkach , ktore mozna nabyc w miescie w lokalnych sklepach z pamiatkami.

sc

06:16, raritan
Link Komentarze (5) »
środa, 24 października 2007
Pod bronią
McKinnonowie z miasteczka Montgomery w Alabamie, zaniemowili z wrazenia gdy zobaczyli swoje mieszkanie po powrocie z zakupow. Mieszkanie wygladalo tak jakby przebieglo przez nie stado bizonow. Kazda szuflada byla wywrocona do gory nogami wraz z zawartoscią na podloge.
Pani McKinnon zaczela plakac a jej mąz wyjąl pistolet i udal sie na inspekcje domu. Juz po chwili stanal twarza w twarz z niczego nie przeczuwajacym zlodziejem, ktory beztrosko wraz z pudelkiem pelnym lupow zmierzal w strone tylnego wyjscia. To co wprawilo w szczegolna wscieklosc pana McKinnona byl fakt, ze zlodziej mial na glowie jego ulubiony kapelusz.
Pani McKinnon zamierzala natychmiast zadzwonic na policje ale pan McKinnon mial inny plan. Powoli zarepetowal swoj pistolet, mierzac nim jednoczesnie w strone zlodzieja i... rozkazal mu posprzątac balagan ktory ten zrobil. Zlodziej jak niepyszny wykonal to czego od niego zaządano ale kiedy wreszcie pojawila sie policja, natychmiast poskarzyl sie o to, do czego zmuszono go przy uzyciu broni.
Jedyna reakcją policjantow jak uzyskal byl jednak szyderczy smiech i zapewnienie, ze zlodziej i tak mial duzo szczescia. W Stanach wciąz obowiązuje prawo rodem z Dzikiego Zachodu, ze za zastrzelenie zlodzieja w swoim wlasnym domu nie odpowiada sie przed sądem.
05:52, raritan
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 22 października 2007
Navigare

Morski horyzont koi i uspokaja. Czasem  zmajaczy na nim cien zagla i przykuje soba uwage. Wzrok siluje  sie z nim przez chwile, probujac wylowic szczegoly: odczytac nazwe jachtu, dotrzec sterujacego lodzia zeglarza...

A zagiel raz zbliza sie, by potem znow oddalic, trzymajac z respektem piasek plazy w bezpiecznej dla siebie odleglosci. Zagiel na morzu to jak tesknota lub senne marzenie - kolysze sie na falach by rozplynac sie pozniej w oceanie snow.

Tak jak ten jacht na zdjeciach ponizej. 

jacht1

jacht2

jacht3

jacht4

jacht6

jacht7

06:12, raritan
Link Komentarze (7) »
niedziela, 21 października 2007
Ground Zero przez dziure w plocie

Przechodzilem przedwczoraj wieczorem obok Ground Zero ( dla Tych co juz nie kojarza, przypominam ze to wielka dziura w ziemi po Twin Towers na Manhattanie).

Przez szczelny plot slychac bylo jakies odlglosy, ktore i tak ginely w gwarze wielkiego miasta.  Przez chwilke nawet zastanawialem sie co wlasciwie  dzieje sie teraz w tym miejscu, bo do sylwetki Manhattanu bez WTC zdazylem sie juz przyzwyczaic. Znalazlem dziure w plocie przez ktora dojrzalem kilka koparek... Niby nic specjalnego.., ale w razie czego dziele sie z Wami tym widokiem. Wyglada na to ze krajobraz miasta  dojrzal juz do kolejnej metamorfozy...

GZ_01

GZ_02

GZ_03

GZ_04

06:20, raritan
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 października 2007
Sniadanie z rumianym Rosjaninem

Sniadanie to najnudniejszy posilek dnia. Najczesciej do zjedzenia lapiemy w pospiechu cokolwiek co wpadnie nam w rece, by nie spoznic sie do pracy. Czasem kiedy do wyjscia wciaz pozostal dobry kwadrans mozna zaszalec z platkami i sojowym mlekiem. Jak czesto tego czasu jest tyle, by zrobic sobie porzadna jajecznice z tostem i popic wszystko dobra, aromatyczna kawa??? Chyba niezbyt czesto....
Ale... mozna zrobic tez tak: Przed pojsciem pod prysznic zadzwonic do Papa John's i zamowic pizze sniadaniowa!
Papa John's Pizza na sniadanie??? Kompletna rozpusta! Od samego rana na dodatek :) Pizzernie maja powazny problem z poranna klientela bo pizze zwykle zamawia sie po 4-tej po poludniu i byc moze pizza sniadaniowa, mimo iz jest to pomysl ekscentryczny to moze takze przelomowy - jest wlasnie tym, co z checia zjemy na sniadanie. Uspokajam przy okazji purystow.  Na pizzy nie ma ani sosu pomidorowego ani pepperoni - jest za to solidny jajeczny omlet - z boczkiem lub bez do wyboru :)
Do takiej pizzy przydalaby sie kawa.. np. ze Starbucksa i tak sobie mysle.... skoro pizza na sniadanie to moze dla odmiany takze ten Sturbucks, ktory ku memu zdumieniu zauwazylem na polce w sklepie monopolowym :))) Tak! Starbucks postanowil wyjsc poza niezwykle krepujaca granice bycia li tylko kawiarnia i zaczal produkowac likier kawowy :))
likier kawowyMyslicie ze nie pasuje do tej pizzy na sniadanie?? Nie??
Hmmmm .. No przeciez nie namawiam do picia czystego likieru.. tylko komponuje wyrafinowane sniadanie. Mamy wiec pizze a jesli ten kawowy likier zmigdalimy z likierem migdalowym, odrobina slodkiej i gestej smietanki i... kieliszkiem czystej wodki to na sama mysl mozna dostac rumiencow z ekscytacji :)) Kawowy drink nazywa sie "Rumiany Rosjanin" zreszta... co wiele tlumaczy. Czy mozna zrobic cos jeszcze, by bardziej uprzyjemnic sobie takie sniadanie??? Alez oczywiscie!
Mozna je zamowic np. w ktoryms z eleganckich hoteli w Atlantic City i miec przez to pewnosc ze poda nam je wprost lozka wysmukla i usmiechnieta pieknosc ( sniadanie - nie siebie, jestesmy w przyzwoitym hotelu w koncu.. :)) Skad pewnosc ze bedzie wysmukla?? Bo kelnerki z kasyn i polaczonych z nimi hoteli podpisuja poloficjalne zobowiazanie, ze po podjeciu pracy nie przybiora na wadze a jesli jednak przybiora, jak woda w Czarnej Hanczy po czterech deszczowych dniach, to same bez zadnych naciskow zwolnia sie z pracy... ale to ze sniadaniem ma juz niewiele wspolnego... ktore samo w sobie jest wystarczajaco karkolomne :)

Smacznego! :)

06:40, raritan
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
| < Marzec 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Hit Counter
hit Counter